Jak do nas trafił ...
Od jakiegoś czasu szukałam psa dla naszej rodziny. Wyprowadziliśmy się za miasto i planowaliśmy mieć czworonożnego przyjaciela. Rozważaliśmy różne rasy. Zobaczyłam na osiedlu koło mojej pracy istne cudo, mały tricolorowy niedźwiadek, zakochałam się. Tropem sąsiada trafiliśmy na hodowlę "O Mój Ty Smutku". Było około 20 stopniowy mróz a my polecieliśmy na spacer oglądać ciężarną sunię - mamę Aspi, babcię Holcię i wujka Pokera na lubelski wąwóz. Nosy nam odmarzły zanim doszliśmy do mieszkania "Smutków", ale byliśmy tak zaaferowani pieskami, że wcale tego nie zauważyliśmyJ. Ewelina i Jarek dużo nam opowiedzieli o charakterze i wychowaniu bernów. Zamówiliśmy, oczywiście suczkę. Czekaliśmy jeszcze 2-3 tygodnie na telefon Jarka:
''urodziły się szczeniaczki !! Ale jest ...osiem piesków ...''
Nie uwierzyłabym gdybyśmy za 5 dni nie sprawdzili tego osobiście. Oczywiście ... bierzemy pieska. Nie wiem jak Ewelina i Jarek to wytrzymali, ale sprawdzaliśmy to co tydzieńJ W piątym tygodniu niestety zabrali maluchy w swoje rodzinne strony i było trochę daleko na cotygodniowe odwiedziny.

Visper zwany Bostonem. Mieszka w domu z dużym ogrodem. Jest doskonałym stróżem, ostrzega przed zbliżającym się "niebezpieczeństwem", szczeka gdy ktoś zbliża się do ogrodzenia. Ale kiedy my wpuszczamy już gościa do środka jest przyjazny i nikogo nie atakuje. Jest psem odważnym, pewnym siebie, ma swoje zdanie - czasem inne niż nasze. Najwięcej czasu spędza przed domem, tam najlepiej mu się śpi czasem zerkając okiem na okolicę. Ale kiedy rodzina przyjeżdża po pracy i szkole to towarzyszy nam już cały czas. Ulubione miejsce to przejście do kuchni, tam sobie leży zerkając na całą rodzinę. Holl to miejsce pieszczot. Żaden przychodzący mu się nie oprze zwłaszcza kiedy przyjmuje strategiczną pozycję "kołami do góry" J Taki "malutki" pieszczoch. Często spotyka się z psią rodzinką i przyjaciółmi. Jeździ z nami wszędzie, na spacery do miastaJ, w odwiedziny i wakacje.
Dzięki niemu poznaliśmy wspaniałych ludzi: Ewelinę i Jarka, Grażynkę "Pokerkową", Ewę "Dżoszkową", Marzenkę i Bogdana, Magde i Jarka z "Naszej Radości" i wielu innych berno- i psomaniaków. Możemy na nich wszystkich zawsze liczyć, służą dobrą radą i pomocą. Mile spędzamy z nimi wspólnie czas. Bardzo dziękujemy za wszystko!